complicated?
Marzymy o tym, by jakis facet wzial Nas w ramiona, adorował, przytulał, po prostu kochał. A gdy ten pojawia się, bierze Nas w ramiona, adoruje, przytula i po prostu kocha, to tak naprawde chciałybyśmy u boku mieć tego “złego chłopca”, ktoremu zależy tylko na dobrym seksie i flirtowaniu i na niczym co jest stałe. A jeśli już ten co adoruje, przytula, kocha stanie się Naszym mężem pragnienie posiadania (choć przez chwilę) “złego chłopca” wzrasta o 200%. Nasza wina? Jesteśmy z draniami, marząc o romantykach? A może na odwrót? Kochamy romantyków, marząc o draniach? Jest w Nas coś zdecydowanie niepokojąco dziwnego? Czy zasada: u sąsiada zawsze trawa jest bardziej zielona działa w tym wypadku? Ja znam odpowiedź na te pytania, a Ty?:)