jeszcze…
Jeszcze przez pół godziny naciskała czerwoną słuchawkę. Nie mogła znieść każdej myśli, tych chwil gdzie tchu jej brakowało, gdzie linie komunikacyjne biegły równolegle…Kropla po kropli spływały po policzku nieustannie czekając na kolejne wypociny. Zniknąć, wybiec, zostawić wszystko za plecami… uciec. Wykrzyczeć cały ból, gniew, żal. I… wrócić? Gdzie? odpłynąć? tak… odpłynąć. Zawsze ciekawiło ją jak to jest…odpłynąć… Pomiędzy kością promieniową i łokciową… tam są bramy jej ciekawości. Przez nie tylko da się uciec…To tam gaśnie ból.. Jeśli tylko tam, to po cóż budzić się każdego dnia? Po co?….
Wanna potrzebna natychmiast….