what if…
A jaki byłeś zanim mnie poznałeś? Te same błędy popełniałeś co ja? Żyłeś inaczej? Bardziej kochałeś? Więcej dawałeś? A może więcej brałeś? Historie przeszłości wszyscy poznamy, lecz tylko jedną ze stron medalu. Co jeśli zapakujesz mnie, ja zapakuję Ciebie, do różnych pudełek? Co jeśli ktoś zapakuje? Co jeśli ktoś nie naklei „fragile”? Co jeśli…?
complicated?
Marzymy o tym, by jakis facet wzial Nas w ramiona, adorował, przytulał, po prostu kochał. A gdy ten pojawia się, bierze Nas w ramiona, adoruje, przytula i po prostu kocha, to tak naprawde chciałybyśmy u boku mieć tego “złego chłopca”, ktoremu zależy tylko na dobrym seksie i flirtowaniu i na niczym co jest stałe. A jeśli już ten co adoruje, przytula, kocha stanie się Naszym mężem pragnienie posiadania (choć przez chwilę) “złego chłopca” wzrasta o 200%. Nasza wina? Jesteśmy z draniami, marząc o romantykach? A może na odwrót? Kochamy romantyków, marząc o draniach? Jest w Nas coś zdecydowanie niepokojąco dziwnego? Czy zasada: u sąsiada zawsze trawa jest bardziej zielona działa w tym wypadku? Ja znam odpowiedź na te pytania, a Ty?:)
życie jak fajerwerki
Odgarnij włosy z moich ust,
uśmiechnij się do moich powiek.
Chcę poczuć,
że nawet, gdy nie patrzę…
…Ty ciągle kochasz mnie.
Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba….żartuje?
Dostałam wysypki. Na całym ciele. Od stóp do głów. Uczulona jestem. Na samotność. Alergia nasila się tuż przed pójściem spać i po przebudzeniu… Leki odczulające znane… lecz póki co aplikowane doustnie tylko doraźnie…
jeszcze…
Jeszcze przez pół godziny naciskała czerwoną słuchawkę. Nie mogła znieść każdej myśli, tych chwil gdzie tchu jej brakowało, gdzie linie komunikacyjne biegły równolegle…Kropla po kropli spływały po policzku nieustannie czekając na kolejne wypociny. Zniknąć, wybiec, zostawić wszystko za plecami… uciec. Wykrzyczeć cały ból, gniew, żal. I… wrócić? Gdzie? odpłynąć? tak… odpłynąć. Zawsze ciekawiło ją jak to jest…odpłynąć… Pomiędzy kością promieniową i łokciową… tam są bramy jej ciekawości. Przez nie tylko da się uciec…To tam gaśnie ból.. Jeśli tylko tam, to po cóż budzić się każdego dnia? Po co?….
Wanna potrzebna natychmiast….
„Nie umiemy przewidywać najistotniejszego. Każdy z nas zaznał w życiu największych radości wtedy, kiedy nic ich nie zapowiadało…
Utkałam najbezpieczniejszy kokon. Tkając pozacinałam palce. Ukłułam serce. Nićmi splotłam naderwane kawałki siebie. Ułożyłam się w nim. Czekałam. „Losie słodki, losie słodki”. Spadł śnieg, deszcz, słońce uderzało o ziemię… Umarłam ułożona w kokonie…
Zmartwychwstałam. Opuściłam dawne miejsce zamieszkania bez ruszania się z domu. Mój dom to ja. Kokon? Kokon już niepotrzebny…
„Miłość na odległość, szczerość na odległość – o ileż to jest łatwiejsze”
Przeglądam. Cofam czas, zaburzam przestrzeń. Stoję w miejscu i wszystkim kieruję. Życiem, sobą. Stoję w miejscu. Aż ktoś dostrzeże, że tu stoję. Zaczepi. Powie jak stawić pierwszy, drugi, trzeci krok. Oczy mnie pieką. Łapię się za szyję, obojczyki, kark, dotykam żebra, biodra. Badam, czy to wciąż ja i czy moja bliskość mi wystarczy. Czy moje opuszki palców w dzień powszedni potrafią ze mną wytrzymać. I przechodzą mnie ciarki. I wciąż oczy pieką. I nie mam siły spać…
biegnę ( making of sesji z Natalią)
Czasem mam ochotę zniknąć. Wydaje się, że świat… Świat by nawet tego nie zauważył. Wskoczyć do wody…Zanurzyć się… to chyba dlatego tak kocham wanny.
„Dotrzymałam tylu obietnic… Dotrzymałam i czy dobrze na tym wyszłam? Nadeszła pora, żeby zacząć je łamać. Jedną po drugiej. Jak szaleć to szaleć…”
Nawet nie wiem od czego zacząć. Jak zacząć? Zarówno wpis jak i układanie tego wszystkiego. Mierzi wiele rzeczy i czas dać im upływ. Już po raz ostatni… Bo zanim coś się zacznie, trzeba najpierw uporać się z poprzednim.
To boli. Niezaprzeczalnie boli, gdy nie mamy wpływu na pewne rzeczy. To niezaprzeczalna prawda, że jeśli coś kompletnie nie zależy od Nas, jeśli jesteśmy bezsilni to boli jeszcze bardziej. To tak jakby ktoś powiedział, że nie chce być z tobą bo masz 165 cm wzrostu… Nic z tym nie zrobisz? Nie staniesz się wyższy, ani niższy. Tego się nie da przeskoczyć. Gorzej, jeśli zostajesz tak zmanipulowany, że jedyne o czym myślisz, to to że to Twoja wina. „165 cm? mogłabym się przecież bardziej postarać, byc wyższa! Mogłam chodzić w obcasach…” Brzmi absurdalnie.A jednak… „Dlaczego ja mu w ogóle powiedziałam, że 165 cm?”
Dziś wiem, że to zupełnie nie moja wina. Dziś wiem, że to gówniarskie zachowanie przejawiające się poprzez logowanie na wielu portalach internetowych o sprośnych tytułach miało dac mi do myślenia. Dziś wiem, że wiele bym zmieniła, ale nie te wypowiedziane 165 cm
i zajęło mi to dwa tygodnie? Istna sinusoida…
Mam wiele żalu, ale nie da mi nic rozpamiętywanie, załamywanie. Zamykam książkę i otwieram kolejną. Oby to nie był dramat… Wolałabym jakieś hollywoodzkie zakończenie, bądź w ogóle nieskończoność…
Czytam z dosc duzej odległości…
ufff…
” – Gdy myslałem, że Cię straciłem, to wiesz co sobie pomyślałem?
- Co takiego?
- Że będę tęsknić za Twoją pupą…I ciężko będzie mi się pogodzić z tym, że ktoś inny może ją mieć”
Odcięłam się na całe moje szczęście potrafię jeszcze się zmusić do paru rzeczy. Udało mi się odciąć. Uwielbiam moje nożyczki i przeżywam po raz kolejny fazę zakochiwania się w nich. Też byście chcieli mieć takie…
Postanowień jak zwykle miliony, mam nadzieję, że teraz już naprawdę uda mi się z nich wywiązać.
Mogłabym je tu spisać. Tylko po co?
Zapiszę gdzieś w tajnym miejscu:)







